The Best of 2013: Intro

Mogę nie robić regularnych wpisów na bloga, mogę nie dzielić się moimi spostrzeżeniami na temat nowych wydawnictw, mogę słuchać nieco mniej muzyki, ale podsumowanie roku zrobię na pewno. Już po raz siódmy chciałbym wam zaprezentować to, co było w mijającym roku najlepsze. Tym razem zmienię nieco formułę. Zawsze wrzucałem całą listę na raz, dostawaliście jeden ogromny wpis, na którym można było znaleźć wyróżnione przeze mnie wydawnictwa. W tym roku chciałbym na początku tylko luźno opowiedzieć o tym jak wspominam ten rok pod względem muzyki, a później co parę dni wrzucać kolejne części listy, aż w końcu 3 stycznia ostatecznie podzielić się zestawieniem 50 najlepszych płyt 2013 roku, a parę dni później 25 najlepszych utworów 2013 roku.

grey_box_600sqW zeszłym roku w muzyce działo się niesamowicie dużo. Rok wielkich nadziei, rok wielkich powrotów, rok wielkich rozczarowań, rok wielkich ambicji, wreszcie, rok wielkich albumów. Można powiedzieć wiele rzeczy o 2013 roku, ale na pewno nie można odmówić mu ciekawości. Zaczęło się od zapowiedzi powrotu Davida Bowiego, co było bezwzględnie największym newsem tego roku. Oczywiście nadzieje były ogromne, wyszło nieco inaczej, ale o tym nieco później, przy szczegółowym podsumowaniu płyt. Podobnie było z Daft Punk, wielka reaktywacja, nowy album i mieszane uczucia co do efektu końcowego. Queens of the Stone Age nagrali album, który odniósł największy sukces od czasów Songs for the Deaf z 2002 roku, Nick Cave & the Bad Seeds poszli w eksperymenty i depresję, The Knife nagrali nadambitny album, którym zachwycili krytyków na całym świecie, jak również stworzyli grupę dość wyraźnych krytyków. Odszedł Lou Reed, Ray Manzarek, dwóch wokalistów legendarnego The Temptations. The Mars Volta, The Postal Service, My Chemical Romance i kończący spektakularną trasą Sweedish House Mafia zakończyli działalność. Na listach królował “Get Lucky”, “Blurred Lines”, “Harlem Shake”, “Roar” i “Royals”. Miley straszyła twerkingiem, Daft Punk i Arcade Fire zachwycali genialnymi kampaniami reklamowymi. Działo się niesamowicie dużo.

daft-punk-2013Osobiście, 2013 rok muzycznie będzie mi się kojarzył z mnóstwem znakomitych albumów, fantastycznych, przełomowych przebojów i świetnych, drugoplanowych utworów, które chowają się gdzieś pod koniec płyty. Na pierwszy rzut oka rzuca mi się jednak temat, który wspomniałem na początku. Rozbudzone nadzieje, związane z nowymi albumami QotSA, Arcade Fire, Eminema, Nicka Cave’a, Daft Punk, Davida Bowie, the Knife, Nine Inch Nails, Deep Purple, Eltona Johna itd. Długo by wymieniać. Wyszło różnie, bardzo różnie, jednak trzeba przyznać, że w większości nie było zawodu, jedynie lekkie zaskoczenie. Większość z tych artystów przybrała zupełnie nowe muzyczne kursy, więc trzeba było się przyzwyczajać do takiego obrotu sprawy przez dość długi okres czasu. W niektórych przypadkach wciąż się przyzwyczajam. Ogólne wrażenie było jednak bardzo pozytywne.

Ashley Monroe - Like a RoseMuszę jeszcze wspomnieć o trzech rzeczach, które bardzo rzuciły mi się w oczy. Pierwszą z nich jest znakomita forma muzyki country. Nie mam pojęcia czy działo się tak wcześniej, czy dopiero teraz, przez moje większe zaangażowanie w ten gatunek to zauważyłem, ale nie da się zaprzeczyć, że gatunek country był świetnie reprezentowany w tym roku. Świetne albumy Kacey Musgraves, Tima McGraw, Ashley Monroe, The Mavericks, czy nawet Patti Griffin i Emmylou Harris dowodzą, że nie ma co się wstydzić i warto słuchać country. Wszystkie te albumy odznaczają się nie tylko niesamowicie wysoką klasą muzyczną, ale ogólnie brzmienie, kompozycje, produkcja są na tyle subtelne i profesjonalne, że tych albumów po prostu nie sposób przeoczyć. Naprawdę warto się przełamać. Na pewno kilka z nich znajdzie się na mojej liście 50 najlepszych albumów tego roku, mimo to, że konkurencja była niesamowicie zacięta.

Druga kwestia jest bardzo subiektywna, ale myślę, że warto o tym napisać. Wiele z płyt w 2013 roku to depresja. Smutne albumy przeważały w tym roku. Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenie, ale jak tak patrzę na listę moich ulubionych wydawnictw, czy też tych, które uważałem za najbardziej wartościowe, to są to albumy, które są niesamowicie smutne. Spójrzmy chociaż na nowe QotSA, Nicka Cave’a, Flaming Lips, The National… Przy tym warto zauważyć, że z roku na rok coraz mniej płyt zaangażowanych. Oczywiście wyjątkiem jest the Knife, ale tendencja jest dość widoczna. Wiem, że teza jest ryzykowna, ale tak tylko chciałem napisać.

20121026-musicstreaming-600x404-1351279525Ostatni wątek, który chciałem poruszyć to zmiany w przemyśle muzycznym. 2013 to kolejny rok, w którym nastąpiły znaczące zmiany w sposobie dystrybucji i w ogóle myślenia o dostarczaniu muzyki do odbiorców. Streaming już na dobre zakorzenił się w umysłach odbiorców muzyki. Do Polski rewolucja przyszła na początku roku, kiedy największe serwisy streamujące, ze Spotify na czele zostały dla nas otwarte. Universal Music Group dąży aktualnie do monopolu wśród wytwórni, korporacji muzycznych, co praktycznie udaje im się coraz bardziej, zwłaszcza po skończeniu wykupywania EMI. Sprzedaż winyli wciąż rośnie, płyt wciąż spada, zyski dystrybucji cyfrowej biją kolejne rekordy. Jeśli kogoś bardziej interesuje ten temat, to zapraszam do przeczytania tekstów, który napisałem jakiś czas temu, także na tym blogu pt. “Brzmienie zmian” i “Strumień nowego”.

swans-seer-okladkaZawsze mam jeszcze tendencję do porównywania tego, co działo się w tym roku, do poprzedniego. Nie powstrzymam się i tym razem. Bardzo delikatnie chciałbym powiedzieć, że wydaję mi się, że ten rok był lepszy od zeszłego, podkreślając słowo “delikatnie”. Mieliśmy więcej albumów, które powinny współtworzyć kanon, nie tylko konkretnych artystów, ale w paru przypadkach także całego gatunku. Mimo genialności ostatniego albumu Godspeed You! Black Emperor, czy przełomowości Kendricka Lamara, czy wielkości Swans, to ten rok obfitował w porównywalną ilość albumów takiej rangi. Czy będą na miarę good kid, m.A.A.d city czy the Seer to się okażę, ale kilka płyt z takim potencjałem jest. Na razie mogę stwierdzić, że w tym roku było zdecydowanie więcej płyt, które po prostu słuchało mi się z większą przyjemnością, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Ciężko stwierdzić czy jakiś rok jest lepszy czy gorszy, to kwestia bardzo płynna. Taką odpowiedź będziemy mogli pewnie uzyskać dopiero po kilku ładnych latach, kiedy będziemy w stanie zdecydować czy byliśmy świadkami nowego 1991, czy 2005 roku.

Konstruując podsumowanie roku chciałem wam przedstawić w miarę reprezentatywną listę płyt i utworów, które najbardziej przypadły mi do gusty w mijającym 2013 roku. Są to albumy, które uważam za najlepsze (chociaż słowo “najlepsze” jest tu dość ryzykowne), mające ogromną wartość artystyczne, ale przede wszystkim takie, których mi się najlepiej słuchało, które przyniosły najwięcej przyjemności. Z roku na rok coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie półtorej godziny trzasków, które może i są niesamowicie przełomowe i wartościowe są lepsze, ale pół godziny rockowego grania na wysokim poziomie, które może nie jest jakieś przełomowe, ale po prostu porządne. To korespondencja przyjemności i wartości artystycznych jest priorytetem. Jeśli coś jest przyjemne dla ucha i niesie za sobą zaawansowanie kompozytorskie i artystyczne, to wtedy na pewno warto słuchać takiego dzieła. Oczywiście idąc w takie definicje można szybko zaplątać się w niepotrzebnych słowach, więc może najlepiej zostawić wszystko własnym odczuciom. To właśnie moje wrażenia przedstawie wam w ciągu kilkunastu najbliższych dni. Dzisiaj tylko wstęp. Jeszcze w tym tygodniu pierwsze części podsumowania, a, już tradycyjnie, 3 stycznia lista najlepszych.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s