Elvis Costello and the Roots – Wise Up Ghost

Elvis-Costello-and-The-Roots-Wise-Up-GhostBardzo długo nie mogłem się zabrać za przesłuchanie tego albumu, a jak już wreszcie się przełamywałem, to wyłączałem po kilku utworach. Nie mam pojęcia czemu. Utwory są tu znakomite, legendarny Elvis Costello z nie mniej legendarnymi the Roots brzmią świetnie. Być może ogrom i rozmach całego przedsięwzięcia mnie nieco przerósł. Mamy tu do czynienia z dwunastoma kompozycjami, z których każda to niesamowicie wartościowe indywiduum. Wszystko jest tu niesamowicie przemyślane i niecodzienne. Costello po raz kolejny pokazuje swój kunszt kompozytorski, a the Roots robią to, za co wszyscy ich kochamy, dając popis umiejętności muzycznych. Panowie nie idą na łatwiznę. Te utwory nie są proste. Wręcz przeciwnie, większość utworów jest niesamowicie złożonych, przesiąkniętych wpływami klasycznego rocka, nowoczesnego hip-hopu wschodniego wybrzeża, czy nawet reggae. Całość robi ogromne wrażenie. Czemu więc nie jest to najlepsza płyta roku? Za dużo tu wszystkiego, czasami ma się wrażenie przesytu, czy braku spójności albumu. Wise Up Ghost to nie album koncepcyjny, tylko, jak sama okładka wskazuje, “Wise Up Ghost and other songs”. Pojedyncze piosenki, które tworzą porządną kompilację. Bardzo przyjemna lektura, ale sam godzinami nie jestem w stanie jej słuchać. Co nie zmienia faktu, że na pewno bardzo warto jest się z nią zapoznać. Jako utwór wyróżniający wybrałem tytułowy “Wise Up Ghost”. Ta najdłuższa na albumie, ponad 6-minutowa kompozycja nie bazuje na dziesiątkach melodii, przejść i innych refrenów. Mamy tu jeden, bardzo sugestywny motyw, który poprzez niekończące się powtórzenia wprowadza niewiarygodną atmosferę pełną mroku, niepokoju, ale także piękna i zachwytu. Nie ma jednak powodu, żeby pominąć “Other songs”. Takie utwory jak “Walk Us Uptown”, “Refuse to Be Saved”, czy “Wake Me Up” to znakomite piosenki. Mi jednak najbardziej w pamięć zapadła ta tytułowa, która za każdym przesłuchaniem stwarza niepowtarzalny klimat. Płyta Wise Up Ghost może nie jest arcydziełem i kamieniem milowym na miarę undun z 2011 roku, ale na pewno warto posłuchać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s