Lee Ranaldo and the Dust – The Rising Tide

LeeRanaldoAndTheDust_LastNightOnEarth_608x608Zabierając się za ten album, oczekiwałem kolejnego smęcenia, które, nie wiedzieć czemu, zatrzymało się w podziemiu lat 80. Nic wnoszącego, w tym temacie powiedziano już wszystko, a to będą kolejne niepotrzebne pochodne albumów z czasów świetności Sonic Youth. Lee Ranaldo, czyli gitarzysta wspomnianego legendarnego zespołu, który aktualnie zawiesił swoją działalność na nieokreślony czas, postanowił w tym roku nagrać kolejny solowy album. Oczekiwałem smęcenia, a otrzymałem bardzo solidnie skomponowany album, pełny znakomitych utworów i wpadających w ucho melodii. Oczywiście, jest dużo hałasu i sprzężeń, jest trochę smęcenia i zawodzenia głosem, jak na członka Sonic Youth przystało, ale przy okazji jest dużo dobrych, wciągających kompozycji. Album Last Night on Earth, wydany w październiku 2013, Ranaldo nagrał z pomocą swojego zespołu the Dust. Niepowtarzalny klimat łączy się tu ze ścianą gitar i hipnotyzujących dźwięków. Jeśli ktoś nie przepada za brzmieniem nowojorskiego podziemia lat 80., to nie wiem czy album przypadnie mu do gustu, ale na pewno warto spróbować. Sam nie jestem wielkim fanem takich klimatów, a moim ulubionym albumem SY poza Daydream Nation Goo jest, wydana w 2006 roku Rather Ripped, która charakteryzuje się brzmieniem z goła innym niż te sprzed 30 lat. Na Last Night on Earth przeważają jednak te starsze brzmienia, co nie jest absolutnie minusem. Skoro Ranaldo czuje się w takich klimatach najlepiej, to świetnie, wychodzi mu to naprawdę dobrze. Na tyle, że album za pierwszym przesłuchaniem naprawdę przypadł mi do gustu. Oczywiście jest to muzyka, której nie da się słuchać godzinami, a raczej od czasu do czasu skusić się na tego typu wycieczkę. Niemniej, Last Night on Earth jest rzeczą niesamowicie ciekawą. Trudno wybrać jedną reprezentatywną piosenkę. Znajdziecie tu dużo, przeważnie bardzo długich (zwykle po 6-7 minut) i dobrych kompozycji. Na mnie największe wrażenie zrobił, niemal 10 minutowy utwór “The Rising Tide”, który zawiera w sobie nie tylko to, co najlepsze na płycie, czyli znakomite melodie i porażający klimat, ale także ten pazur, hałas i wrzask, tak bardzo charakterystyczny dla szczytowych osiągnięć nowojorskiej alternatywy. Niektórzy mogą powiedzieć, że się powtarza, że imituje brzmienia, które dały mu popularność z Sonic Youth, że nie idzie na przód, tylko kopiuje coś, co już powiedział nie raz. A ja tam mówię, że kopiuje bardzo dobrze i przyjemnie mi się tego słucha.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close