Pearl Jam – Mind Your Manners

Pearl_Jam_-_-Mind_Your_Manners-_(Single)Po czterech latach od ostatniej płyty, Pearl Jam potwierdzili, że w październiku wracają z nowym krążkiem pt. Lightning Bolt. Oj wrócili. Właśnie dostaliśmy do rąk pierwszy singiel, promujący to wydawnictwo, no i parę rzeczy trzeba przyznać. Panowie z Seattle dawno nie brzmieli tak ostro, bardzo dawno. Nawet stosunkowo ostry The Fixer, Gonna See My Friend z Backspacer (2009) albo World Wide Suicide czy Life Wasted z Pearl Jam (2006) nie kopią tak jak Mind Your Manners. Jakby nie było wiadomo, że to stare, dobre Pearl Jam, debiutujące na początku lat 90., to potrzeba by dłuższej chwili, by na to wpaść. Dołożyli do pieca i to konkretnie. Być może mylnie, ale za pierwszym przesłuchaniem przyszły mi do głowy takie skojarzenia jak szybsze momenty utworów Black Sabbath czy momentami nawet Black Flag (ok, może bez przesady, ale zawsze!). Oczywiście nie samą ostrością stoi Mind Your Manners. Jest to utwór bardzo złożony, brak jednoznacznego refrenu, jest solówka, ostre intro, kilka przejść, skandowanie, krzyki. To nie jest popowy utwór. Porównując do wspomnianego wcześniej utworu The Fixer, to przy Mind Your Manners artyści poszli jeszcze krok dalej. Ugładzony jest tu tylko część przejścia (a może refrenu?), reszta wydaje się surowa i po prostu rockowa. Już słyszę jak Pearl Jam gra ją na jakimś festiwalu albo koncercie stadionowym. Nie mówię jednak, że to utwór wybitny, taki nie jest na pewno. Po pierwszych odsłuchach wydaje się wręcz średni, ale to być może przez jego ciężkostrawność. Na pewno jest warty uwagi, a to przez to, że taki zabieg ze strony Pearl Jam zapowiada bardzo ciekawe wydarzenie. Płyta Lightning Bolt będzie miała premierę 14 października i tak naprawdę nie wiadomo czego się po niej spodziewać. Mind Your Manners może być tylko wybrykiem, za którym pójdą kolejne Just Breathe. Z drugiej strony, może też być łagodną zapowiedzią wolty, którą szykuje nam Pearl Jam, idąc w bardzo ostre i bezkompromisowe klimaty. Nie mam pojęcia. Mimo tego, że Backspacer był naprawdę znakomitą płytą, to osobiście trzymam kciuki za opcję nr 2.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s