The National – Trouble Will Find Me

The National - Trouble Will Find Me

Sam nie wiem czy jestem fanem The National. Zespół ten na pewno odgrywa ogromną rolę w moim życiu muzycznym. Wystarczy tylko wspomnieć, że widziałem go 4 razy na żywo, za każdym razem kiedy zawitali do Polski. Moja przygoda z nimi zaczęła się dosyć późno, bo dopiero w 2007 roku, kiedy byli już jako tako znanym zespołem, koncertującym po całym świecie. Wtedy to po raz pierwszy usłyszałem ich twórczość, a był to album Boxer. Nie od razu mnie zachwycił. Twórczość The National ma to do siebie, że trzeba się przez nią przebijać, przesłuchując dany album czasem po kilka-kilkanaście razy. Pierwszym razem, kiedy naprawdę doszedłem do wniosku, że zespół jest warty uwagi, był koncert w 2008 roku podczas (wtedy jeszcze) mysłowickiego OFF Festivalu. Prawdziwe oświecenie przyszło dopiero w 2010 roku, kiedy to panowie wydali swój piąty album High Violet, uznany przeze mnie z miejsca za jedną z najlepszych płyt roku. W zasadzie to wygrał to podsumowanie, przebijając chociażby The Suburbs Arcade Fire czy This Is Happening LCD Soundsystem. Po płycie była trasa koncertowa, na której widziałem ich trzy razy: listopad 2010 w Chorzowie, luty 2011 w Krakowie i na Open’erze 2011. Płyta była wybitna, to trzeba przyznać. Zespół dzięki niej osiągnął status międzynarodowej gwiazdy, krytycy prześcigali się w pochwałach, a The National cieszyło się swoim sukcesem. Zawsze jednak w takim momencie pojawia się pytanie o to, co będzie później, jaka płyta jest w stanie dobrze wyglądać po czymś takim jak High Violet. Na odpowiedź trzeba było czekać trzy lata, bo wiem Trouble Will Find Me, szósty album studyjny The National właśnie miał swoją premierę.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem singiel, promujący ten album, nie ukrywam, byłem zachwycony. Utwór “Demons” to jedna z najlepszych piosenek jakie kiedykolwiek nagrali. Naprawdę. Genialny tekst, świetna melodia… Nawet skomplikowana struktura i metrum jakoś nie burzy całości, a jedynie dodaje jej charakteru. Co bardzo ważne, The National nie stanęli w miejscu, nagrywając to samo, co na High Violet, czy wcześniejszych Boxer albo Alligator. Jest… inaczej. Troszkę wyraźniejsze klawisze, troszkę bardziej rozbudowana konstrukcja piosenki, ale cały czas jest to to samo The National, które wszyscy uwielbiamy. Drugi singiel, “Don’t Swallow the Cap”, również nie przyniósł zawodu. Tym razem dużo bardziej żywiołowo, na poziomie, dobra kompozycja.

Z takim właśnie nastawieniem siadałem do przesłuchania Trouble Will Find Me. Przypuszczenia tylko się potwierdziły. The National wskoczył na kolejny poziom swojego artystycznego dojrzewania i rozwoju. Na albumie znalazło się 13 kompozycji. Tak, trochę dużo. Na początku być może nawet za dużo, ale nowojorczycy mają to do siebie, że dopiero po spędzeniu paru ładnych godzin z tymi piosenkami dostrzega się je jako piękną całość. A to jest naprawdę piękna całość. Nie chcę tym razem omawiać każdego utworu z osobna, bo tutaj raczej ważniejszym czynnikiem jest spójność przekazu, a nie indywidualne kompozycje.

Jest smutno, fakt. Jest dużo rozgoryczenia, fakt. Jest dużo żalu, fakt. Wszystko wykonane w klasycznym stylu dla The National, fakt. Jest jednak coś w tych utworach, co przemawia do człowieka bardziej niż zwykłe lukrowane ballady. Szczerość. Szczerość, która bije z każdego utworu, dzięki fenomenalnym tekstom i głosowi Berningera. Szczególnie w tym względzie polecam takie utwory jak chociażby “Fireproof”, “Sea of Love”, “I Need My Girl”, czy fenomenalne “Pink Rabbits”. Kompozycyjnie panowie też dorównali swoim najlepszym osiągnięciom, takimi utworami jak wspominany wcześniej “Demons” czy zachwycający “Heavenfaced”.

The National to zdecydowanie jeden z najciekawszych amerykańskich zespołów. Ich albumy są niebanalne, chłopaki kombinują tyle ile się da, a przy tym zachowują tyle kunsztu i stylu, że reszta świata może się od nich uczyć. Nie mówię, że Trouble Will Find Me to płyta przełomowa, taka na pewno nie jest. Nie jest to także najlepsza płyta w karierze The National, bo taką, przynajmniej dla mnie, pozostaje High Violet. Ale czy przecież najlepsze, tudzież najbardziej wartościowe momenty zapamiętujemy najbardziej? Trouble Will Find Me, mimo to, że tak mało czasu minęło od jej debiutu, już teraz zajmuje specjalne miejsce w płytach, które poznałem w tym roku. Ten album urzeka, od początku do końca i jeszcze raz od nowa. The National zaserwowało nam tym wydawnictwem historie, które urzekają, czasami przygnębiają, zmuszają do pogrążenia się w refleksji albo nawet zatrważają. Są to na pewno historie, które zapamiętam. Historie, które warto zapamiętać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s