Teoria cyfrowego muzyka

Brian_Eno_Profile_Long_Now_Foundation_2006Brian Eno jest postacią niesamowicie ważną, jeśli nie kluczową w historii muzyki rozrywkowej. Z tym stwierdzeniem nie można dyskutować. Jego wkładu w rozwój dziesiątki gatunków jest nie do przecenienia. Oprócz tego, że jest uznanym muzykiem i producentem, to zajmuje się także muzyką w sposób bardziej teoretyczny. Bada jak funkcjonuje w świecie, jak wpływa na świadomość, tworzy teorie, dyskutuje je. Między innymi dlatego został zaproszony jako gość na tegoroczną edycję Red Bull Music Academy, która trwa właśnie teraz w Nowym Jorku. W tekście magazynu Spin przeczytałem, że w miniony piątek był gościem moderowanej dyskusji, której uczestnikami byli dziennikarze i początkujący muzycy. Tam właśnie opowiadał o swoich legendarnych, eksperymentalnych technikach producenckich, ale także o swoich refleksjach i spostrzeżeniach, dotyczących dzisiejszej muzyki. Eno, jak to ma w swoim zwyczaju, chciał się podzielić swoimi dosyć skomplikowanymi tezami i je przedyskutować z widzami. Mimo swojej złożoności postanowiłem je wam tutaj przybliżyć, bo wydają się dość ciekawe.

Pierwsza z nich mówi o tym, że muzyka pochodzi w większej mierze z impulsów przywspółczulnych niż współczulnych. Chodzi generalnie o to, że większą rolę w tworzeniu muzyki mają nie biologiczne czynniki, mające coś wspólnego z kontrolowaniem, jak walka, spacer, przejażdżka samochodem, ale raczej z poddaniem jak odpoczynek czy spokój. Jest w tym jakiś sens. Bardziej jednak chciałbym się skupić na drugiej tezie, którą postawił Eno. Stwierdził, że rozwój technologiczny zamiast sprzyjać kreatywności młodych muzyków, tylko ją krępuje. Mocne słowa, nie? Później dodał, że tak naprawdę najciekawsza muzyka w XXI wieku była tworzona przy użyciu sprzętu analogowego, a nie cyfrowego. Jeszcze mocniejsze słowa. Eno stwierdził, że nowinki technologiczne, wykorzystywane przy pisaniu/nagrywaniu muzyki dają jej autorom praktycznie nieograniczone możliwości, przez co idzie się na łatwiznę i kreatywność pozostawia się komputerowi, który przetwarza dźwięk automatycznie lub wybiera się najłatwiejszą ścieżkę do stworzenia nowego utworu, kiedy to wymyślanie nowych ścieżek jest opcją najbardziej kreatywną. Jak to sam stwierdził, idąc za artykułem Spin, oprogramowanie pozwala użytkownikom na ukrycie faktu, że nie ma się pomysłu na wykorzystanie, stworzenie nowych opcji.

Trzeba przyznać, że z niektórymi założeniami tej tezy nie sposób się nie zgodzić. Kiedy ma się tak dużo możliwości w tworzeniu muzyki, rzeczywiście nie wiadomo z czego wybrać, przez co zwykle wybiera się pierwszą możliwą opcję, a to nie zawsze wychodzi na dobre. Przy sprzęcie analogowym dłubie się osobiście, eksperymentuje, namacalnie tworzy muzykę. Zwłaszcza dobrze się to ma do muzyki właśnie eksperymentalnej, kiedy to trzeba samemu szukać drogi, nowych rozwiązań. Czy to usprawiedliwia demonizowanie wszelkiego rodzaju Abletony, VST i tego typu twory? Jak dla mnie Eno troszkę zaszalał stawiając taką tezę. Jak ktoś chce to może eksperymentować i z wirtualnymi instrumentami. To jednak nie zmienia faktu, że rzeczywiście coraz mniej w dzisiejszej muzyce, głównie chodzi mi o mainstream, bo w podziemiu zawsze znajdzie się perełki, coraz mniej jest czynnika ludzkiego w muzyce. Programy komputerowe opanowały przemysł muzyczny, już mało komu chce się babrać z taśmami i jakimiś analogowymi syntezatorami, skoro można spokojnie sobie zainstalować na komputerze jakiś syntezator czy nawet fortepian i mieć efekty jako tako zbliżone do rzeczywistych. daft-punk-2013Jak dla mnie to jest właśnie powód zachwytu nad ostatnim utworem Daft Punk “Get Lucky”. Francuskie duo, których imagem scenicznym jest bycie robotami sprawili, że do muzyki elektronicznej znowu wprowadzono element ludzki. Stworzyli oni utwór, który nie tak jak większość dzisiejszej muzyki elektronicznej wydaje się jakby był samplowany, tylko piosenkę, która aż prosi się, żeby być samplowana. Roboty przywracające element ludzki muzyce elektronicznej. Elektroniczny zespół. Wszystko nagrane na analogowym sprzęcie. Wszystko nagrane na żywych instrumentach. Coś pięknego.

Nie jestem zagorzałym wyznawcą rockizmu czy innego typu tworów, ale rzeczywiście, trzeba pamiętać, że muzykę przede wszystkim tworzą ludzie i to musi być słychać. Wiadomo, jest też techno, muzyka tworzona z myślą, żeby być zdehumanizowaną, Kraftwerk jest tu najlepszym przykładem, ale przy całej tej otoczce tworzenia muzyki przez maszyny, zawsze jest ten pierwiastek ludzki. Nie wiem jak to dokładnie wytłumaczyć, ale ta muzyka za każdym razem wydaje mi się bardziej ludzka niż wytwory chociażby will.i.ama, Gagi, czy nowszej Madonny, gdzie na pierwszy rzut oka widać, że to producent ze swoimi tonami sprzętu odpowiada za brzmienie, a artysta zatraca się gdzieś po drodze.

Nie chce tu bronić Eno w jego twierdzeniach, sam nie widziałem tej dyskusji i nie mogę jej nigdzie znaleźć, tak więc bazuje tylko na wyrywkowych zdaniach, co nie zmienia jednak faktu, że samo zagadnienie jest niesamowicie interesujące i warte przedyskutowania. Gdzie w dzisiejszym przemyśle muzycznym, w sferze czysto artystycznej jest muzyk? Czy zgubił się podczas poszukiwania kolejnego brzmienia syntezatora do swojego nowego utworu, którego produkcja nie wyszła nigdzie poza komputer? Dzisiejsza technika stała się czymś niesamowicie istotnym dla młodych muzyków, sam jestem tego przykładem. Bez takich możliwości jakie są teraz, w dostępie do sprzętu, oprogramowania, wielu artystów nie miałoby szans na wejście do studia nagraniowego i wypromowanie swojej twórczości. To jest ten największy plus, płynący z nowych technik. Laptop stał się instrumentem, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Kwestia tylko, żeby ten ogrom możliwości nie przytłoczył i nie sprawił, że widząc setki różnych, podanych na tacy rozwiązań, brzmień, konfiguracji, spróbować stworzyć coś nowego, pójść inną drogą, eksperymentować, tworzyć nowe ścieżki. Czy będziemy tak czynić przy użyciu sprzęty cyfrowego czy analogowego to kwestia drugorzędna. Eno w swojej tezie chciał jak dla mnie przekazać coś innego, o wiele ważniejszego. Chciał powiedzieć, żeby mimo tylu gotowych rozwiązań i groźby lenistwa z nich wynikających pozostawać kreatywnym, żeby nie dać im spowolnić naszej kreatywności, żeby uruchomić, albo utrzymywać w ruchu nasz ludzki czynnik w procesie tworzenia sztuki, żeby pójść za przykładem Daft Punk i korzystając z dóbr techniki stworzyć coś nad wyraz ludzkiego, żeby wciąż tworzyć dobrą muzykę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s