Gatsby i jego muzyka

GatsbySoundtrackPrawdopodobnie jednym z najbardziej oczekiwanych filmów roku, przynajmniej dla osób zainteresowanych kulturą amerykańską, jest film The Great Gatsby w reżyserii Baza Luhrmanna, czyli ekranizacja słynnej powieści F.S. Fitzgeralda. Reżyser ma na swoim koncie chociażby Romeo + Juliet i Moulin Rouge, a jak do tego dołożymy, że w Gatsbym zagrają chociażby Leo DiCaprio, Carey Mullingan, Tobey Maguire czy nawet Amitabh Bachchan to wiadomo, że pół świata pójdzie do kina. Premiera światowa już 10 maja, ale nie o filmie chciałem tutaj napisać. Nie mniej od obrazu wyczekiwana jest ścieżka dźwiękowa. W momencie kiedy w trailerze filmu pojawił się utwór No Church in the Choir autorstwa the Throne oraz Love is Blindness w wykonaniu Jacka White’a… świat oszalał. Całe napięcie podrasowała jeszcze informacja, że producentem wykonawczym soundtracku będzie Jay-Z. Wczoraj, na 8 dni przed wejściem filmu do kin, udostępniono ścieżkę dźwiękową do odsłuchu. Na wstępie chciałbym po raz kolejny wyrazić swoje uwielbienie względem First Listen NPR, bo to za ich pośrednictwem można było zapoznać się z albumem. Razem z muzyką zaserwowano nam krótki, acz bardzo wartościowy tekst Ann Powers, w którym komentuje to, czego można posłuchać. I tak po zapoznaniu się z nim i przesłuchaniu płyty chciałbym dodać kilka słów od siebie.

Od samego początku można było się spodziewać, że ta ścieżka dźwiękowa będzie typową próbą oddania klimatu powieści za pomocą muzyki współczesnej, czegoś, co przemówi o wiele lepiej do współczesnego odbiorcy niż gdyby słuchał jazzu lat 20. W sumie racja. Patrząc na trailer z the Throne można odnieść wrażenie, że to zagranie pasuje idealnie. Utwory, które znalazły się na Music from Baz Luhrmann’s film the Great Gatsby to nic innego jak współczesna muzyka, która, jak pisze Powers, komentuje fabułę i bohaterów, próbuje oddać klimat imprez lat 20. oraz próbuje łączyć elementy muzyki współczesnej i tej sprzed 90 lat. Udało im się? I tak i nie.

Po pierwsze mamy tutaj utwory świetnie wpasowujące się w założenia Luhrmanna, jak na przykład utwór Jay-Z 100$ Bill, znakomity cover Back to Black Amy Winehouse w wykonaniu Beyonce i Andre 3000, czy Hearts a Mess, singiel Gotye sprzed paru lat. Nawet utwór Together autorstwa The xx, których za bardzo nie trawie, w kontekście całości przypadł mi do gustu, więc jest coś na rzeczy. Znakomicie wypadają też, znana z wcześniejszego trailera Love is Blindness czy Love is a Drug, czyli przearanżowana przez Bryana Ferry’ego kompozycja jego zespołu, Roxy Music. I w sumie na tym i dwóch-trzech innych piosenkach pozytywy się kończą… Kończą się na komentowaniu fabuły i bohaterów oraz oddawaniu klimatu lat 20. Ale, żeby łączyć elementy elektroniki i jazzu lat 20.? Bang Bang, A Little Party Never Killed Nobody (All We Got), czy Crazy In Love (cover autorstwa Emeli Sande) są naprawdę, naprawdę straszne i, nie ma co się oszukiwać, psują całość, nawet jeśli miały jako tako sprawiać wrażenie łączności czasów oryginału ze współczesnością.



Ocenianie samych piosenek to jedno, drugą kwestią jest ścieżka dźwiękowa jako taka. Sam nie jestem wielkim entuzjastą tego typu wydawnictw, bo boje się, że niektóre z tych piosenek na siłę zostaną wrzucone do filmu. Ostatnim soundtrackiem, który wywołał tyle emocji był chyba ten do Django. Płyta bardzo fajna, w filmie kilka utworów się pojawiło, czasami zostały wykorzystane naprawdę znakomicie. Pytanie tylko czy tu będzie tak samo, bo jeśli w pewnym momencie poleci wspomniane wcześniej Bang Bang to dostaniemy raczej parodię, a nie coś co ma pomóc w odbiorze obrazu. Stąd też trzymam kciuki, że płyta ta została wydana tylko jako dodatek, gadżet filmowy, a nie jako rzeczywista ścieżka dźwiękowa, a w samym obrazie pojawi się przede wszystkim muzyka filmowa, które autorem jest w tym przypadku Craig Armstrong.

Gdyby album był krótszy o te kilka utworów to uznałbym go za jedną z najlepszych kompilacji ostatnich miesięcy. Niepotrzebne utwory wstawione na siłę, brak poczucia jednolitości całości niestety trochę dają się we znaki. Nie jest to album zły, jest kilka perełek, ale całość, traktowana jako osobny album, jakoś do mnie nie przemawia. W kontekście filmu te utwory nabiorą może większego znaczenia, ale nie sądzę, żeby, nawet po premierze, uznano tą ścieżkę jako wybitne osiągnięcie. Mimo to, warto posłuchać, raczej jako ciekawostkę, a nie lekturę obowiązkową.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s